David Ogilvy powiedział kiedyś, że nie uważa reklamy za rodzaj rozrywki czy formę sztuki, lecz za nośnik informacji. Jednak, czy w dobie małej wiarygodności reklamy, ucieczki konsumentów od tego instrumentu promocji, niskiego poziomu zaangażowania potencjalnych klientów w odbiór komunikatów marketingowych czy wreszcie przeładowania mediów reklamami słowa te zachowują aktualność?